You are here:Capitolo»Kapituła namiotów 2011»Nowa ewangelizacja»Nowa ewangelizacja
Biuro Prasowe Kategoria: Kapituła Namiotów
Opublikowano: 03 kwiecień 2014 Odsłony: 591
Drukuj


Od pewnego czasu w języku potocznym, a także w dokumentach kościelnych, wypowiedziach biskupów funkcjonuje, używane wcześniej przez Ojca św. Jana Pawła II,  pojęcie „nowej ewangelizacji”.

Do powstałych wcześniej określeń: pierwszej ewangelizacji, reewangelizacji, autoewangelizacji, należałoby zatem dodać jeszcze „nową ewangelizację”.

Tego sformułowania użył Ojciec św. Jan Paweł II po raz pierwszy w czasie swojej pielgrzymki do Polski w 1979 r. Potem będzie ono obecne w różnych jego wypowiedziach.

ISTOTA

Czym jest ta „nowa ewangelizacja”? Czy chodzi o jakąś nową Ewangelię, która do tej pory nie istniała albo była nieco inna, a my teraz na nowo ją chcemy głosić? Nie. Nowa ewangelizacja to jest głoszenie tej samej Ewangelii, która zawsze była, i tego samego Chrystusa, który zawsze był.

NOWA EWANGELIZACJA jest nowa:

•    w swojej NOWEJ GORLIWOŚCI – chodzi o to, żeby chrześcijanie ożywili w sobie odpowiedzialność za przekaz tej Ewangelii, żeby byli gotowi z tą Ewangelią rzeczywiście pójść do innych i apostołować, aby chrześcijaństwo było dynamiczne, otwarte, żeby było poszukiwaniem nowych ludzi;

•    w stosowaniu NOWYCH METOD – czyli poszukiwaniu nowych sposobów dotarcia z Ewangelią do dzisiejszego człowieka, adekwatnych do dzisiejszych sytuacji. Papież wymienia tu takie nowe środki, jak: telewizja, radio, prasa, teatr, internet – które będą bardziej odpowiadały mentalności współczesnego człowieka, jego językowi. Poszukajmy jakiś nowych metod – na przykład przedstawień lub realizacji wizualnych w postaci plakatów, billboardów etc;

•    w uczestnictwie NOWYCH PODMIOTÓW – chodzi o to, żeby w dzieło ewangelizacji zaangażować wszystkich, a przede wszystkim, żeby za ewangelizację poczuli się odpowiedzialni świeccy. Nowe podmioty to świeccy, to także ruchy i stowarzyszenia, które powinny pomyśleć, jakie podjąć inicjatywy.

NOWA EWANGELIZACJA to: nowa gorliwość, nowe metody, nowe podmioty, ta sama Ewangelia propagowana w nowy sposób, dostosowany do dzisiejszej sytuacji.

Źródło - www.ewangelizacja.bielsko.pl

Czym jest NOWA

Sprawdzają się w tym miejscu słowa Jezusa: „Kto napił się starego wina, nie chce młodego, gdyż mówi: stare jest lepsze”. Nowe zagadnienia, nowe drogi, nowe rozwiązania są czasami cierpkie. Czy ewangelizacja jest właśnie taką nowością?

JAK NOWA?

Nie chodzi o powtórną, lecz właśnie o nową ewangelizację. Określił to papież Jan Paweł II na Haiti 9 marca 1983 r. Nowa co do:

a) gorliwości

Jeśli myślimy, że spadek pobożności i wypranie naszej kultury z elementów wiary to sprawa „innych” i gdy winą za dechrystianizację obarczamy przede wszystkim osoby i przyczyny zewnętrzne względem życia Kościoła – czynimy unik. Najgorszym następstwem stylu myślenia, który przypisuje dechrystianizację głównie przyczynom zewnętrznym, jest to, że sami unikamy gorliwszej modlitwy, radykalnego nawrócenia i wyrazistszego świadectwa o Chrystusie. A przecież są to nieodzowne ścieżki ewangelizacji. Gorliwość – tu leży klucz dla zespołu ewangelizatorów. Jeżeli nasze serca będą płonęły miłością ku Chrystusowi, nasze usta będą zmuszone głosić Jego orędzie, a w naszej codzienności odbijać się będzie Jego życie. Sprawa jest prosta: żarliwe słowo rodzi się z żarliwości serca. Tylko wówczas możemy zapalać, gdy doświadczamy płomienia Ducha Chrystusa Zmartwychwstałego. Przepowiadanie ożywione jest wiarą, która budzi entuzjazm i żarliwość. Dzieje Apostolskie określają taką postawę słowem parresia, które oznacza głoszenie z otwartością i odwagą.
Nie można się zwodzić. „Ekspansja sekt oznacza, że nasza praktyka i nasze zwiastowanie były niedostateczne lub zupełnie nieobecne”. Potrzeba więc naszego powrotu do wieczernika i wyjścia w pełni mocy Ducha Świętego.

b) metod

Ewangelizacja, a tym bardziej nowa ewangelizacja nie jest związana z żadną określoną cywilizacją. Oznacza, że walc równie dobrze nadaje się do wyśpiewania Ewangelii jak reggae oraz że impuls elektryczny przy jej przekazywaniu wart jest papirusu. Ewangelia promieniuje na wszystkie kultury, by zebrać plon obfity. Dlatego niezbędne wydaje się ciągłe przypatrywanie się używanym metodom. Mogą, a nawet muszą się zmieniać w zależności od odbiorców (wieku, mentalności, stylu życia, doświadczenia, subkultury, wykształcenia itd.). Nie chodzi o zmianę zasad wiary. One są niezmienne.

Dobór metod zależy od środowiska, w którym przyszło nam głosić Jezusa – czy jest to kościół, dom, szkoła czy ulica. Do dyspozycji mamy więc plakat, ulotkę, muzykę, piosenkę, rozmowy indywidualne, gry i zabawy, pantomimę, teatr, taniec, koncert, radio, prasę itd. Oznaki „sekularyzacji pełzającej”, a więc powolnego „wyciekania” ludzi z Kościoła, są już nie tylko niepokojące, ale wręcz alarmujące. Zwłaszcza wśród młodzieży. Trudno jednak dotrzeć do kogoś, nie używając jego języka (w przypadku młodych także muzyki). Szukanie metody najtrafniejszej zależy od gorliwości i dobrego rozeznania. Odwoływanie się do sytuacji codziennego życia nie jest czymś nowym, ale zawsze skutecznym i nośnym. Od wykorzystania rekwizytów i pomocy poglądowych, poprzez środki audio-wizualne, aż po pracę w mass mediach. Charakterystyczne jest zajmowanie zwłaszcza owych nowych, niewykorzystanych pól.

c) sposobu

Ciekawe, że istnieje grupa osób uznająca, że podstawowym zadaniem reewangelizacji jest dokonanie rewizji duszpasterstwa konserwatywnego, które się opierało na sakramentalizacji. I jakby dla potwierdzenia, w adhortacji Catechesi tradendae odnajdujemy stwierdzenie, iż w niejednym przypadku u wielu ochrzczonych nie dokonała się nawet pierwsza ewangelizacja. Nic więc dziwnego, że Jan Paweł II uważa nową ewangelizację za pewien „wybór pastoralny”.

Całościowy proces ewangelizacji zawsze musi zawierać dwa momenty:
•    kerygmę – która jest głoszeniem osoby Jezusa;
•    katechezę – która jest przekazywaniem depozytu wiary.

Pietro Nonis porównał ewangelizację z momentem poczęcia, a katechizację z okresem ciąży. Porównanie takie, obok trafności co do istoty, pozwala zrozumieć, dlaczego pierwsza nie jest planowana, a druga rodzi się w bólach.

Nasz wielki błąd metodyczny w duszpasterstwie polega na kładzeniu nacisku na nauczanie i katechizowanie tych, którzy jeszcze nie poczęli (nie narodzili się na nowo). Tradycyjne duszpasterstwo nie trafia do ludzi, bo księża zakładają jakiś stopień wiary, gdy tymczasem większość z nas myśli, wierzy i żyje jak poganie. Podajemy wykwintne i wspaniałe potrawy w postaci doktryny, moralności i ortodoksyjnej nauki tym, którzy nie potrafią ich ugryźć. Jezus, gdy przyszedł do domu Jaira, najpierw wskrzesił jego córkę, a potem polecił dać jej jeść.

Nie odwrotnie! Często nasza doktrynalna struktura jest doskonała, z tym że jest przeznaczona dla kogoś, kto się jeszcze nie pojawił.

Nowa ewangelizacja powinna więc polegać na osobistych nawróceniach ludzi uważających się za chrześcijan, ale właśnie z powodu tego przekonania i swego rodzaju przyzwyczajenia niedomyślających się wspaniałej nowości Dobrej Nowiny o zbawieniu w Jezusie Chrystusie.

Im prostszy sposób przekazu, tym lepiej. Im bardziej wspólnotowy, tym pełniej. Im więcej otwarty na Ducha Świętego, tym owocniej. „Nowa” nie jest tylko ponowną. To rzeczywiste odkrywanie nowych dróg w przepowiadaniu, w modlitwie, w życiu wspólnoty. Potrzeba zatem zrozumienia chwili obecnej, głoszenia w wolności, uwypuklenia miejsca sakramentów, promowania posługi świeckich i przezwyciężenia mentalności typu „jakoś to będzie”.

opr. ab/ab

ks. Artur Sepioło

Źródło - www.opoka.org.pl